2/18/2016

LIEBSTER AWARD... po raz któryś ;) + informacja odnośnie rozdziałów.

Nie spodziewałam się, że ponownie zostanę nominowana do Liebster Award. Powiem szczerze, że zaczyna mnie to niepokoić, ponieważ w ostatnim czasie dostałam aż trzy nominacje (wliczając tę). Nie mam pojęcia, co takiego mają w sobie moje opowiadania, że podobają się tylu ludziom. Osobiście uważam, że są blogi lepsze od moich, chociaż dobrych ficków jest naprawdę mało (osobiście czytam tylko takie) i takie mające chociażby potencjał. Jeśli chodzi o tego typu sprawy, to uwielbiam odpowiadać na kreatywne i niekiedy mądre pytania. Za nominację dziękuję Waseranagusie.

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Waseranagusy:

1. Skąd wziąłeś/wzięłaś pomysł na bloga? Sam/a, a może ktoś Ci go podrzucił?

Wszystko zaczęło się od tego, że obejrzałam pewien odcinek Naruto Shippuuden, mianowicie "Piosenka miłosna Kakashiego", który swoją drogą, należy do fillerów. Nie lubię ich oglądać, ale jeżeli są ciekawe, to dlaczego nie? No więc włączyłam go i zaczęłam oglądać. Nie będę tu streszczać odcinka, ponieważ wierzę, że każdy z Was go oglądał. Byłam nim bardzo poruszona. Szczególnie wtedy, jak Sakura się zapytała Hatake: "A może ona rzeczywiście pana kochała?". Kakashi milczał przez chwilę, co dało mi do zrozumienia, że rozważał taką możliwość. Niestety, nie pamiętam, co odpowiedział młodej Haruno, wiem jednak, że chwilę później spojrzał w niebo, mrużąc oczy i szepcząc właśnie: "Hanare". Po obejrzeniu fillera, nie mogłam przestać myśleć, co by było gdyby. Aż w końcu miałam sen. Sen, w którym Kakashi i Hanare ponownie by się spotkali, a potem zakochali się w sobie. I właśnie wtedy w głowie Anne Lee zaczął się tworzyć pomysł na blog. Przyszło mi do głowy: "Co by było, gdyby ten sen zrealizować? W końcu to bardzo oryginalny paring i wiem, że nie ma o nich innego bloga". Zrobiłam to, a resztę zaczęłam dopracowywać później. Nie lubię trzymać się schematów, wręcz nimi gardzę. W życiu codziennym jest tak samo. Wybijam się ponad innymi, nie chcę być jak wszyscy.

2. Jesteś zadowolony/a ze swojej historii i tego, jak potoczyła się jej fabuła?

Jestem, ale nie w stu procentach. Raczej tak w 80%. Z biegiem lat widzę, że niektóre rzeczy mogłabym napisać inaczej, niektóre momenty wyrzucić lub pozmieniać, coś dodać, coś usunąć. Na pewno zmieniłabym typ narracji w pierwszej części opowiadania. Przywykłam do narratora trzecioosobowego i teraz, jak piszę w pierwszej osobie, jest dziwnie. Bardzo dziwnie. Z drugiej strony nie chce mi się poprawiać trzydziestu rozdziałów. Poza tym jak zaczynałam swą przygodę z blogosferą, pisałam naprawdę strasznie (można to stwierdzić po pierwszych dziesięciu rozdziałach). Z czasem zaczęłam jednak dostrzegać swoje błędy i teraz staram się już ich nie popełniać. Od czasu do czasu zdarzają się literówki, które staram się usuwać, co nie zawsze mi się udaje.

3. Czy patrząc wstecz, coś byś zmienił/a na swoim blogu, a może w podejściu do jego pisania?

Jak pisałam wcześniej - narrację w pierwszych trzydziestu rozdziałach oraz niektóre sytuacje. Może kiedyś poprawię notki, ale póki co nie mam na to czasu. Jest ich za dużo.


4. Zaplanowałeś/aś całą historię wcześniej, czy na spontanie?

Nie, nie, nie na spontanie. Tylko wątki poboczne, żeby historia "trzymała się kupy". Co do tego opowiadania mam już nawet gotowy epilog, ale do tego czasu jeszcze bardzo, bardzo daleko. Historia będzie długa, bardzo długa. Może nawet zbyt długa, ale nie mogę ot tak wywalić połowę pomysłu. W takim wypadku cały blog musiałby zostać napisany od początku, czego bardzo bym nie chciała robić, bo to jest ciężka praca. Ten, kto pisze, wie, o czym mówię. Nie jest łatwym ot tak pstryknąć palcami i napisać notkę. No chyba, że ktoś zżyna z książek czy innych ficków. To jest pójście na łatwiznę. Napisanie w miarę przyzwoitego rozdziału profesjonalnemu blogerowi zajmuje kilka dni albo tygodni, podczas gdy takiemu, co "wszystko przychodzi łatwo" zajmuje co najwyżej dzień. Wiem, że są wyjątki, ale takie osoby można policzyć na palcach jednej ręki.

5. Jakie były Twoje inspiracje poza anime/mangą?

Zdecydowanie muzyka. Nie mając pomysłu na rozdział, słuchałam konkretnych wykonawców lub gatunków i wtedy przychodziła wena. Czasami inspirują mnie książki lub filmy, ale nie na tyle, by bezmyślnie z nich kopiować. Wiem, że jak się nie zwróci osobie, która tak postępuje, uwagi, to ona dalej będzie to robić, czując się całkowicie bezkarna, ponieważ tacy ludzie z reguły są przeświadczeni o tym, że mogą robić wszystko. Zapominają jednak o prawie autorskim, które dotyczy również ficków. 

6. Jakie są Twoje zainteresowania?

Od małego interesuję się kulturą azjatycką. Odkąd pamiętam, ciągnęło mnie do Kraju Kwitnącej Wiśni. Zawsze też czułam, że nie pasuję do polskiego, ograniczonego w wielu sprawach, społeczeństwa. Od roku interesuję się też Koreą Południową. Moim hobby jest też czytanie, pływanie, pisanie i rysowanie, a także od czasu do czasu śpiewanie.

7. Z czym wiążesz swoją przyszłość zawodową?

Ech... Nie lubię odpowiadać na tego typu pytania, ale cóż... Ostatnio musiałam zweryfikować swoje plany na studia. Nie, nie wybieram się na medycynę. Po prostu w listopadzie stwierdziłam, że pomyliłam rozszerzenia, co nie znaczy, że nie nadaję się na lekarza. Wszyscy mi mówią coś przeciwnego. Ale dlaczego musiałam zmienić plany? Otóż syn mojej mamy koleżanki z pracy, który jest ode mnie rok starszy dostał się na medycynę, z której... po dwóch miesiącach zrezygnował. Z tego, co mi wiadomo, wrócił do domu przybity, załamany i zestresowany, ponieważ na studiach lekarskich nie ma czegoś takiego jak życie prywatne. Wstajesz rano, jesz śniadanie, po czym idziesz na siódmą czy ósmą na wykłady, z których wracasz o godzinie siedemnastej najwcześniej. Znów coś jesz i zabierasz się do nauki, która trwa do drugiej czy trzeciej nad ranem. I tak przez całe pięć lat. Na medycynie jest tylko jedno - mordęga, sajgon, a i tak jest duże prawdopodobieństwo, że cię wywalą mimo tego, że całymi dniami i nocami się uczysz. Zrozumiałam, że po prostu nie dałabym rady. Nie wytrzymałabym psychicznie. Już teraz, w trzeciej klasie liceum, nic innego nie robię, tylko uczę się z matmy, chemii i biologii. Codziennie to samo. Aż do obrzydzenia. Zawsze kochałam biologię, ale w ostatnim czasie zaczynam ją nienawidzić. Słabo mi się robi od tych wszystkich operonów laktozowych, polimerazy DNA, hemofilii, praw Mendla oraz genów plejotropowych. Nie pytajcie, uwierzcie mi, nie chcecie, abym Wam to wszystko wyjaśniała. Poza tym co za sens jest iść na studia i dwa miesiące później z nich zrezygnować. W takim wypadku lepiej mieć alternatywę i wybrać inny kierunek, niż dostać choroby psychicznej, co jest bardzo częste. Dlatego w tym wypadku idę na dziennikarstwo. Tym bardziej, że zawsze uwielbiałam czytać i pisać.

8. Jakie są Twoje marzenia?

Nie będę ukrywać, że znalezienie prawdziwej miłości. Kilka lat temu zakończyłam związek, który trwał dość długo, bo prawie trzy lata. Myślałam, że to prawdziwa miłość, ale... Nieważne. Chciałabym też znaleźć dobrą pracę, która sprawiałaby mi przyjemność. Pragnęłabym założyć rodzinę oraz odwiedzić takie miejsca jak Karaiby, Japonia, Korea Południowa, Chiny, Indie, czy ponownie, Paryż. Więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

9. Jakiej muzyki słuchasz podczas pisania?

Słucham trance, ponieważ dobrze mi się przy niej pisze. Do tego bardzo lekko i szybko. Zanim się zorientuję, mam już trzy strony, co bardzo mi się podoba. Słucham też mojego ulubionego kpopowego zespołu, czyli BIGBANG. Kiedy słucham głosu T.O.P'a, najlepszego rapera, jakiego znam, cała się rozpływam, ponieważ ma bardzo seksowny, głęboki i niski głos, co mi się strasznie podoba. 

10. Do jakiego miejsca wybrałbyś/abyś się w podróż, a gdzie chciałbyś/abyś mieszkać na stałe?

Nie będę ukrywała tego, że chciałabym pojechać na Karaiby, do Francji, Indii i Chin, ale zamieszkać chciałabym albo w Japonii, albo Korei Południowej, bo wiem, że pasuję do tamtejszej mentalności. Zdaję sobie też sprawę z tego, że będzie to trudne lub nawet niemożliwe, ale skoro spełniło się już moje marzenie o wyjeździe do Paryża, to wciąż wierzę, że możliwe są do spełnienia również i te marzenia.

11. Podaj nazwę ulubionego warzywa.

Nie mam ulubionego warzywa. Mogę podać owoc(e), jeżeli Ci to nie przeszkadza: mango, ananas, marakuja, liczi, truskawka ^^. 







Co do notki, nie mam bladego pojęcia, kiedy się ukaże. Nie mam weny na to opowiadanie, a nie chcę pisać na siłę. Może coś pojawi się dopiero w okresie Wielkanocnym, a może dopiero w czerwcu. Nie mam pojęcia, dlatego uzbrójcie się w cierpliwość, ponieważ nie mam zamiaru porzucać tej historii. 

1 komentarz:

Reklama

CREATED BY
Mayako